Historie z życia parafii

W 1870 roku po śmierci Ks. Pawła Ujejskiego parafię administrował Ks. Andrzej Buś. Dnia 5 lipca tegoż roku przybył do Zaborowa nowy proboszcz Franciszek Wolff. Parafianie zgromadzili się bardzo licznie, przyjmowali nowego pasterza bardzo uroczyście - 2 bractwa ze światłem i chorągwiami, dzieci z kwiatami, bito z moździerzy. Brakowało tylko dzwonów, gdyż Ks. Buś z zazdrości zamknął kościół, dzwonnicę i wyjechał. Wywołało to ogromne oburzenie i zgorszenie.
Od lipca do września 1872 roku padały ulewne deszcze, wezbrały rzeki. Uszwica wylała zniszczyła uprawy, zalała domy, szerzyły się choroby, które spowodowały dużą śmiertelność wśród miejscowej ludności. Następny rok przyniósł ze sobą wielką nędze i niedostatek wśród ludu. Wiosna mokra i zimna stała się przyczyną wielkiego nieurodzaju. W całym kraju panowała cholera. W parafii srożyła się z całą wściekłością szczególnie w Zaborowiu i Kwikowie, zdziesiątkowała kompletnie ludność w tych dwóch wioskach. Zimą dały się we znaki tyfus i febra. Ogółem zmarło wtedy 80 osób.
W roku 1884 wylały okoliczne rzeki Usznica i Wisła. Parafia poniosła wiele szkód.
W 1888 roku 13 września wybuchł pożar w pobliżu kościoła, wskutek czego spaliło się 6 stodół i organistówka.
"23 czerwca 1906 roku w sobotę uderzył piorun w kościół, uszkodził dach, wewnętrzne oszalowanie jednego słupa i szczęśliwie na tym się skończyło"
W drugiej połowie I wojny światowej Austria zarekwirowała 3 dzwony kościelne, miedziane piszczałki z organów, które przetopiono na armaty. Przez 8 lat było w parafii głucho, dopiero w 1923 roku jeszcze za życia ks. Nikla „Amerykanie” sprawili 3 nowe dzwony za 800 dolarów.
Dnia 2 kwietnia 1924 roku do parafii przybywa Ks. M. Dąbrowski - wspomina "Na pochwałę parafian przyznać muszę, że sprzęty moje bezpłatnie przywieźli z Żegocinej, oddalonej od Bochni trzy mile, a ponieważ na probostwie nie było żadnego inwentarza , przywieziono mi na początek 80 korcy ziemniaków, 17 korcy zboża i innych niezbędnie potrzebnych drobiazgów. Parafię zastałem na ogół spokojną, nie zepsutą, pobożną, ale znaleźli się w pewnym procencie ludzie złej lub słabej woli".
Rok 1929 „zima w styczniu i lutym była tak ciężka, że temperatura dochodziła do -40 o C. komunikacja była bardzo utrudniona, panował brak opału bydełko przechowywano w mieszkaniach domowych, drzewa owocowe zamarzły w 40 - 70%. Urodzaje natomiast były piękne prócz żyta”,

W maju tego roku „spłonęło w Zaborowie w południowej i zachodniej stronie od kościoła kilkanaście zabudowań z winy dzieci, bawiących się zapałkami w stodole”. W przeciągu 4 lat w wiosce Zaborów było 14 pożarów.
W 1931 roku zakupiono 6 nowych chorągwi i sztandarów do kościoła inne odnowiono. Ogółem parafia posiadała 14 chorągwi i sztandarów
Rok 1934. „z początkiem drugiej połowy lipca po kilkudniowych obfitych deszczach wylał Dunajec z dopływami na całym swym obszarze, a wody jego poprzez Wolę Przemykowską zalały całe Księże Kopacze, Kwików i pola zaborowskie i zatrzymały się na pół kilometra od kościoła. W Zaborowie, Pojawiu schroniła się znaczna ilość ludzi z dobytkiem z okolicznych wiosek, tj. z Woli Przemykowskiej, Rogowskiej, Jadownik, Miechowic i Sikorzyc. Większość jednak pozostała na strychach swoich domów, a bydełko na rusztowaniach lub wałach. Woda stojąca 3 tygodnie dokonała wielkich spustoszeń. Do Woli Przemykowskiej chleb i wodę dowożono łódkami. Strat w ludziach i bydle w naszym rejonie nie było.”
„Dnia 10 maja 1935r. południem spadł dotkliwy grad i wciągu pół godziny zniszczył od Wielkiego Pola przede wszystkiem żyta, a w Dołędze i Pojawiu dokonał jeszcze większego spustoszenia. Żyta przeważnie skoszono i częściowo znów obsiano pola owsem, tatarką, dostarczonymi przez starostwo po obniżonej cenie lub swoimi szczupłymi zapasami obsadzono grunta ziemniakami, kukurydzą lub wsiano proso albo łubin”
„15 sierpnia 1937 roku zastał ogłoszony tzw. strajk chłopski polegający na tym, że ze wsi nie wolno wysyłać do miast żadnych produktów. Był on u nas dość uciążliwy gdyż jarmarków nie było, mleka nie było wolno nosić do mleczarni, jajek sprzedawać itp. Tym bardziej, że nie podano jak długo będzie się on ciągnął. Trwał on „urzędowo” 10 dni ale był przedłużony, gdyż spodziewano się, że przez władze naczelne ludowe zostanie prolongowany. Sklepy były otwarte, a pod koniec strajku nawet z miasta przywożono towary pod pozorem, że tylko ze wsi wywozić nie wolno, natomiast przywozić towary z miasta wolno. Koło domu ludowego stała wciąż straż wiejska, podobnie jak i w innych punktach parafii.

Na ogół u nas panował spokój. Ogólnym wynikiem strajku było 40 zabitych chłopów w Polsce, pewna liczba poranionych, niektórzy prowodyrzy dostali się do „miejsca odosobnienia” w Brezie Kartuskiej. Przyczyną strajku było niezadowolenie ludności wiejskiej iż przywódca ludowców Wincenty Witos przed tym przez sąd skazany uciekł z kraju i gdzieś na tułaczce przebywa. Interesy ludności wiejskiej w rządzie w ciałach ustawodawczych i samorządowych nie były należyci reprezentowane, a ceny wyrobów przemysłowych były nie proporcjonalnie wysokie w stosunku do produktów wiejskich.

Muszę dodać, że ta nienawiść do miast zaznaczyła się tym, że wahano się czy Ks Biskupa wizytatora można i odesłać z tradycyjnymi honorami tj: czy ma wyjechać naprzeciw niego banderia, czy bramy postawić, czy drogę poprawić. Rozsądek jednak wziął górę”
„W nocy 25 stycznia 1938 roku pokazał się u nas przerażająca północna zorza polarna, a powtórzyła się lecz w mniejszym zakresie 25 kwietnia”
„Pryszczyca bydła i świń grasowała we wszystkich wioskach parafii, a od końca maja do połowy sierpnia 1938 roku objęła po kolei wszystkie zagrody a ofiarą jej padło kilkanaście sztuk bydła i kilkadziesiąt nierogacizny. Przebieg na ogół był stosunkowo do niektórych miejscowości dość lekki, choć wyjątkowo były i ciężkie wypadki.”
„2 luty 1938 roku po sumie uchwalono w domu ludowym na wniosek proboszcza budowę nowego kościoła, poczym poszczególne wioski - gromady wybrały po 3 członków wchodzących w skład komitetu budowy kościoła. W roku 1930 zagaszono 4,5 wagonów wapna koło kościoła, w roku bieżącym przygotowano koło 300 metrów szutru z Usznicy, ofiarowano 4 dęby i przemyśliwano nad planami i funduszami”.
„W dniu 6 listopada 1938 roku odbyły się wybory do sejmu bojkotowane przez „ludowców”. Chociaż ilość głosujących w województwie krakowskim była najmniejsza, gdyż miała wynosić 45% uprawnionych, to jednak parafia Zaborów osiągnęła rekord - 69 głosujących na 1300 osób uprawnionych. To wynik krzywdzenia wsi”
© 2010 Parafia Zaborów
Wszelkie prawa zastrzeżone.
www.sebastiantkacz.pl, Alarmy, Monitoring, Komputery, Domofony, Wideodomofony, Termianale płatnicze, kasy fiskalne, anteny satelitarne i naziemne, telefon, internet